Mistrzostwa Polski Kobiet -Wrocław 2010

 

 

 

Mój debiut na Mistrzostwach Polski Kobiet – Wrocław 2010


Tegoroczne Mistrzostwa Polski Kobiet w dyscyplinie spławikowej odbyły się w dniach 27 – 29 sierpnia na kanale Karłowice we Wrocławiu. Pierwotnie zawody miały być rozgrywane na tym zbiorniku ale w dniach 2 – 4 lipca. Jednak stan wody po tegorocznych powodziach zmusił organizatorów do zmiany terminu imprezy. Okręg Mazowiecki reprezentowało pięć zawodniczek Lidia Kulka, Jolanta Wolicka, Ewelina Bartosiewicz, Agata Gać i Ja. Wszystkie wymienione panie (z wyjątkiem mnie) to doświadczone zawodniczki, startujące od wielu lat, „obłowione” na imprezach rangi krajowej takich jak MP i Grand Prix Polski, oraz z tytułami mistrzyń Okręgu Mazowieckiego. Dla mnie tej rangi impreza była dużym wyzwaniem, ponieważ pierwszy raz startowałam w MP. Tym cenniejsza to była lekcja, z której wnioski mam nadzieję zaprocentują w kolejnych sezonach moich startów.

Na łowisko dotarliśmy (z moim trenerem Pawłem Kotlarskim) na dzień przed oficjalnych treningiem. Założenie było takie by przeprowadzić już w czwartek pierwszy trening, skupić się na rozpoznaniu łowiska i ocenić rybostan. Oczywiście nie jechaliśmy na obcą wodę w ciemno, zasięgnęliśmy języka i podstawowe informacje się sprawdziły. Rozłożyliśmy sprzęt gdzie akurat zajęto nam miejsce (trochę zaskoczyła nas duża frekwencja na nieoficjalnym treningu) mniej więcej sektor A-B. Głębokość łowiska wynosiła od 4 do 4,5 m. Uciąg również nas nie zaskoczył, można było łowić na spławiki od 1-3g, a na to byliśmy przygotowani. Od razu zauważyliśmy częste zmiany w poziomie wody, oraz zmiany kierunku w jakim płynęła Odra. Nie zachwyciła nas też panująca pogoda, na łowisku silnie wiało co utrudniało prowadzenie zestawu. Po rozmowie z jedną z zawodniczek ucieszyliśmy się że nie byliśmy na łowisku jeszcze wcześniej (jak pierwotnie było w planach). Wiatr w środę był jeszcze większy i uniemożliwiał wygruntowanie zestawu, nie mówiąc już o łowieniu. Niestety w czwartek nie było dużo lepiej, silny wiatr i przelotne opady deszczu nie wpływały dobrze na łowienie, ryby w taką pogodę też nie chciały współpracować. W efekcie trening zakończyliśmy po 3 godzinach, a na koncie mieliśmy zaledwie parę okonków, i płoteczek. Mieliśmy mieszane uczucia i z niecierpliwością czekaliśmy na drugi trening.

Na oficjalny piątkowy trening nasz okręg miał wyznaczony środek sektora C. Ja zamykałam nasze stanowiska, najbliżej mnie po lewej siedziała Agata Gać. Warunki na łowisku podobne do dnia wcześniejszego, również ryby zachowywały się podobnie. Ryb znów nie było dużo parę małych płotek i pojedyncze okonki, ale nadzieję dał nam kleń za około 600 pkt. Z relacji innych zawodniczek wynikało, że klenie są tylko trzeba na nie znaleźć sposób. Ogólnie wyniki treningu naszej kadry przedstawiały się podobnie, nikt nie znalazł sposobu na płocie, które miały dominować we Wrocławiu.

Losowanie miejsca na I turę przebiegło bez zakłóceń. Jak już się przekonałam miałam szczęście do losowania tego co chciałam. Wylosowałam 12 stanowisko (miejsce Agaty Gać z piątkowego treningu).

 

Chociaż moja koleżanka miała tam niewiele ryb to liczyłam, że klenie nie zapomniały o zanęceniu parę metrów dalej i tym razem przeniosą się na moje stanowisko. Dużą niedogodnością był deszcz który od momentu przybycia nad wodę, podczas losowania, rozstawiania się i części zawodów padał non stop. Niestety i tym razem ryb było mało, a mój wynik uratował kleń za 800 pkt.

 

Zerwałam też jednego klenia który w tych warunkach mógł dać mi wysokie miejsce w sektorze. Ogólnie wyniki w sektorze nieciekawe najwyższy to 2235 pkt. , a kolejny to zaledwie 1415pkt., moje 865 pkt. dało 11 miejsce w sektorze. Z rozkładu rezultatów wynikało że ryby przesunęły z kierunkiem płynięcia Odry w prawą stronę i końcówka (od 15 miejsca) zajęła lokaty w czubie sektora C. W skali całego łowiska sektory A i C były najrybniejsze (po około 25000 gram), sektor B wyraźnie odstawał, bo złowiona tam łącznie około 18000 gram. Pierwszy dzień pokazał, że w moim sektorze ryba ustawiła się stanowiskowo. Nie znaleźliśmy sposobu na duże płocie które były w sektorze A. Przed II turą mieliśmy wiele niewiadomych i niewiele czasu być wymyślić. Cały czas zastanawialiśmy się co poprawić jak zwabić interesujące nas płocie, ale nie zamykając sobie drogi na ewentualnie pojawienie się klenia.

W drugim dniu zawodów los przydzielił mnie do sektora B. Wylosowałam ostatnie stanowisko z tego sektora. Po sprawdzeniu jak poradziła sobie w tym miejscu zawodnika w I turze, nie miałam zbyt wesołej miny. Moja poprzedniczka złowiła jedynie 190 g na tym stanowisku. Jednak jeden z tamtejszych trenerów pocieszył mnie, że to jeszcze nic nie znaczy i żeby nie przywiązywać do tego wyniku zbyt dużej wagi. Tym razem przygotowanie do łowienia nie było tak chaotyczne jak pierwszego dnia, bo deszcze nie przeszkadzał.

Jednak cudu nie było… Zarówno pogoda pozostała bez zmian, deszcz przelotnie padał podczas zawodów, a wiatr obracał lżejsze zawodniczki na kombajnach. Moje ryby z tej tury można było policzyć na palcach jednej ręki. Również kleń nie uratował mnie jak to miało miejsce na treningu i w I turze zawodów. Spięłam rybę ok. 800 pkt., strata tej ryby to moim zdaniem wynik trudności jakie postawiło przede mną łowisko. Spięta ryba to ryba źle zacięta, a ten błąd to konsekwencja wietrznej pogody i niedostatecznego sprzętu jak na te warunki. Moje pojedyncze ryby dały zaledwie 180 pkt. Nie był to ostatni wynik sektora, ale i tak mogłam się pożegnać z 32 miejscem w klasyfikacji łącznej po I turze.

Tym razem wyniki nie ułożyły się tak czytelnie jak dzień wcześniej. Zawodniczki z sektora B potrafiły nawiązać walkę punktową z sektorami A i C. Co na pewno dobrze świadczy o zawodniczkach, które wyciągnęły wnioski po pierwszym dniu zawodów. Drugiego dnia w całym łowisku złapano mniej ryb, w każdym z sektorów około 18000 pkt. Finalnie bezkonkurencyjna okazała się Ewa Bezdzietna reprezentująca Okręg Wrocław. Na swoim podwórku zdobyła Mistrzostwo Polski, osiągając 2 miejsce w I turze i 1 miejsce w II turze z łączną wagą 8315 gram ryb. Kolejne miejsca to:

  • I Wicemistrzyni Polski - Joanna Drgas z klubu Jaxon Team Samol Opole,

  • II Wicemistrzyni - Olga Siekiera z Tarnobrzeskiego Okręgu PZW.

  • miejsca od 4 do 6 zdobyły:Wanda Sprzączkowska (PZW Koszalin); Lidia Kulka (Robinson Team); Natalia Płowiec (PZW Radom).

Dla mnie te mistrzostwa były czasem na zebranie doświadczenia, które mam zamiar wykorzystać w kolejnych sezonach. Pojechałam do Wrocławia z założeniem, że debiutant ma się uczyć i podpatrywać lepszych, ale też walczyć bez kalkulacji i oglądanie się na miejsce w tabelce. Kanał Karłowice był bardzo dobrym do tego miejscem. Łowisko okazało się bardzo wymagające, a fatalna pogoda utrudniła precyzyjne operowanie tyczką. Mam świadomość błędów technicznych, jakie wciąż popełniam, ale to jest do poprawy na treningach. Natomiast nikt nie odbierze mi doświadczenia zdobytego na imprezie rangi mistrzowskiej.

Mistrzostwa Polski to bardzo wymagająca impreza. Dlatego nie obyło by się bez cennego wsparcia.
Pragnę podziękować mojemu trenerowi Pawłowi Kotlarskiemu za wsparcie, cierpliwość i wyrozumiałość.
Szczególne podziękowania dla Kacpra Góreckiego za gliny, ziemie i dodatki, oraz pomoc w doborze odpowiednich mieszanek.
Podziękowania również dla Koła nr 18 za wsparcie i cenne rady.

tekst i foto:

Agnieszka Kowalczyk


Wasze komentarze (1)
  • Eugeniusz Koć
    9 lat temu
    Agnieszka, jest mądrą, myślącą kobietą. Wędkując,osiągnęła wiele bardzo dobrych wyników. Nie sądziłem przy tym, że jest obdarowana talentem pisarskim. Serdecznie gratuluje i pozdrawiam!:)